Zgłoszenia od pracowników
Jeden numer dla biura i dla brygadzisty, z rozróżnieniem priorytetów. Zatrzymana linia i nieprzychodząca poczta to nie ta sama sprawa i nie mogą stać w jednej kolejce.
Kalisz i Ostrów Wielkopolski tworzą aglomerację z blisko 382 tysiącami mieszkańców i gospodarką, której nie da się pomylić z żadną inną w regionie: lotnictwo, przetwórstwo spożywcze, automatyka i maszyny. To oznacza dużo firm, które są poddostawcami kogoś większego. A poddostawca ma w IT jedną cechę szczególną: jego zabezpieczenia ocenia nie tylko zarząd, ale też klient, i to na piśmie.
Jeżeli pracujecie wyłącznie w biurze i nikt nie pyta Was o bezpieczeństwo w umowie, ta strona opisuje więcej, niż potrzebujecie. Wtedy zacznijcie od zwykłego abonamentu na obsługę IT, bo zakres i cena będą inne. Poniższe sekcje piszemy z myślą o firmach produkcyjnych i handlowych, które mają halę, magazyn albo wymagającego odbiorcę.
W łańcuchu dostaw wymagania idą z góry na dół. Duży zakład, który sam musi się z czegoś rozliczyć, przenosi to na dostawców zapisem w umowie.
Kilkadziesiąt pytań o kopie zapasowe, uprawnienia, aktualizacje, zgłaszanie incydentów i to, kto u Was za IT odpowiada. Na większość z nich nie odpowie księgowa ani kierownik produkcji, a termin na odesłanie bywa tygodniowy.
Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa każe podmiotom kluczowym pilnować bezpieczeństwa swoich dostawców. Wy możecie nie podlegać przepisom bezpośrednio, a i tak dostaniecie ich treść w załączniku do zamówienia.
Rysunki, technologie i receptury klienta zwykle mają w umowie zapis, kto może je otwierać i jak długo je trzymacie. Bez rozdzielonych uprawnień i rejestru dostępu nie ma jak tego wykazać, a przy kontroli to właśnie sprawdzają najpierw.
Nasza rola jest tu prosta i chcemy ją opisać bez owijania. Wypełniamy z Wami taką ankietę zgodnie ze stanem faktycznym, wskazujemy pozycje, w których odpowiedź brzmi „nie”, i wyceniamy ich domknięcie. Nie podkładamy papierów pod odpowiedź, której nie da się obronić przy audycie, bo to kończy się gorzej niż uczciwe „pracujemy nad tym, termin taki a taki”. Więcej o samych przepisach piszemy przy bezpiecznej sieci firmowej.
Sprzęt, który stoi przy maszynie, rządzi się innymi prawami niż komputer księgowej. Firma obsługująca tylko biura zwykle się na tym przewraca.
Obrabiarka za milion złotych potrafi mieć sterownik na systemie bez wsparcia od lat i producenta, który nie pozwoli go podmienić. Takiego komputera się nie aktualizuje, tylko odcina od reszty sieci i pilnuje, co z niego wychodzi.
Skanery na wózkach, terminale przy liniach i kurz, blacha oraz regały tłumiące sygnał. Zasięg trzeba tu zaplanować pomiarem, a nie na oko, bo zrywające się połączenie skanera zatrzymuje wydania z magazynu.
Gdy zakład pracuje na trzy zmiany albo w ruchu ciągłym, nie ma nocy na restart serwera. Terminy prac ustala się wtedy pod plan produkcji, czasem z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, i tego trzeba się trzymać.
Z tego wynika coś, o czym warto wiedzieć przed rozmową o cenie: w firmie produkcyjnej pierwszy przegląd trwa dłużej niż w biurze, bo trzeba obejść halę i spisać, co właściwie wisi w sieci. Zwykle znajdujemy przy tym kilka urządzeń, o których nikt już nie pamiętał, a które mają otwarty dostęp z zewnątrz. Zakładom pracującym w nocy proponujemy dodatkowo dyżur poza godzinami pracy. Jeżeli przy zakładzie stoi magazyn z terminalami, zasięg między regałami jest osobnym tematem i opisaliśmy go przy obsłudze IT magazynów.
Sześć obszarów stałej obsługi, ułożonych pod firmę, która ma biuro i produkcję pod jednym numerem NIP.
Jeden numer dla biura i dla brygadzisty, z rozróżnieniem priorytetów. Zatrzymana linia i nieprzychodząca poczta to nie ta sama sprawa i nie mogą stać w jednej kolejce.
Oddzielenie produkcji od biura i od gości, zarządzalne przełączniki i punkty dostępowe rozmieszczone według pomiaru, a nie według wolnych gniazdek.
Serwer z systemem ERP albo magazynowym prowadzony tak, żeby dało się go zrestartować w zaplanowanym oknie i odtworzyć na innej maszynie, gdy padnie.
Kopia u Was, druga poza zakładem i regularny test odtworzenia. Przy audycie odbiorcy to pierwsze pytanie, a przy zaszyfrowaniu danych jedyna rzecz, która ma znaczenie.
Ochrona komputerów i serwerów, porządek w kontach oraz rejestr, kto ma dostęp do dokumentacji klienta. Trzy rzeczy, o które pyta każda ankieta bezpieczeństwa.
Utrzymanie systemu branżowego po stronie infrastruktury, kontakt z jego producentem i pilnowanie, żeby aktualizacja nie weszła w środku zmiany.
Czego nie robimy: nie programujemy sterowników maszyn i nie wchodzimy w automatykę przemysłową, bo to osobny zawód i od tego jest producent linii. Odpowiadamy za sieć, serwery, stacje i dane, czyli za to, co łączy maszyny z resztą firmy, oraz za rozmowę z dostawcą automatyki, gdy trzeba ustalić, po czyjej stronie leży problem.
Pierwszy przyjazd jest zawsze na miejscu, bo hali nie da się obejrzeć przez pulpit zdalny. Potem większość pracy przenosi się do sieci.
Przyjeżdżamy do Kalisza, oglądamy serwerownię, szafy w hali i stanowiska, spisujemy sprzęt i sprawdzamy, co ma jeszcze wsparcie producenta. Pytamy też o umowy z odbiorcami, bo z nich wynika połowa wymagań.
Dostajecie opis stanu faktycznego z podziałem na to, co grozi przestojem, co nie przejdzie audytu odbiorcy i co może poczekać. Do każdej pozycji jest koszt i termin, więc kolejność wybieracie sami.
Spisujemy dostępy, dokumentujemy konfigurację, uruchamiamy monitoring i domykamy rzeczy pilne. Prace dotykające produkcji planujemy w oknach uzgodnionych z kierownikiem zmiany, nigdy z zaskoczenia.
Zgłoszenia zdalnie na bieżąco, przyjazdy według ustalonej częstotliwości, raport co miesiąc. Wypowiedzenie to jeden miesiąc, bez kar i bez blokowania dostępów.
Te same narzędzia prowadzimy u klientów w Kaliszu i w pozostałych miastach, w których pracujemy. Każda strona mówi, co dokładnie z danym systemem robimy.
Potrzeby zależą bardziej od branży niż od adresu. Zobacz, jak wygląda obsługa IT w firmach takich jak Twoja.
Od sieci i serwerów po systemy, helpdesk i automatyzację. Wchodzimy w całość albo w jeden obszar, zależnie od tego, czego brakuje.
Strony, które wracają przy rozmowie z firmą produkcyjną.
Tak, robimy to regularnie i jest to często pierwsza rzecz, przy której się poznajemy. Przechodzimy pytania po kolei, opisujemy stan faktyczny i wprost zaznaczamy, gdzie odpowiedź brzmi „nie”, razem z terminem naprawy. Doświadczenie pokazuje, że odbiorcy akceptują plan z datą, natomiast wykrytą nieprawdę traktują jak podstawę do zerwania współpracy.
Mamy do Was około stu dwudziestu pięciu kilometrów trasą bez autostrady, więc realny czas dojazdu to ponad dwie godziny i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Na zgłoszenie krytyczne odpowiadamy zdalnie do trzydziestu minut, a sprzęt kupujemy z gwarancją producenta z naprawą u Was, żeby przy awarii nie czekać na nasz samochód. Własny przyjazd planujemy na kolejny dzień roboczy.
Tak, cała aglomeracja kalisko-ostrowska jest dla nas jednym obszarem, łącznie z Ostrowem Wielkopolskim, Pleszewem, Nowymi Skalmierzycami, Opatówkiem, Odolanowem i mniejszymi gminami wokół. Jeśli macie zakład w Kaliszu, a magazyn kilkanaście kilometrów dalej, obsługujemy oba w jednej umowie i w jednym rejestrze zgłoszeń.
To najczęstsza sytuacja w zakładach, z którymi rozmawiamy, i nie rozwiązuje się jej aktualizacją. Taki komputer przenosimy do osobnej części sieci, odcinamy mu dostęp do internetu i do zasobów biurowych, zostawiając tylko połączenia niezbędne do pracy, oraz robimy obraz dysku, żeby po awarii odtworzyć go bez producenta. Ryzyko zostaje, ale przestaje dotyczyć całej firmy.
Ma, i w zakładach produkcyjnych jest to najczęstszy układ. Wasza osoba zna halę, ludzi i maszyny, czego nikt z zewnątrz nie nadrobi, a my bierzemy na siebie serwery, sieć, bezpieczeństwo i zastępstwo na czas urlopu. Rozdzielamy wtedy zakresy na piśmie, bo bez tego obie strony zakładają, że coś robi ta druga.
Wszystko, co dotyka sieci albo serwerów, planujemy w oknach uzgodnionych z kierownikiem zmiany i z opisem, co zrobimy, jeśli coś nie wróci. Przy pracy w ruchu ciągłym umawiamy się z wyprzedzeniem, czasem kilkutygodniowym, i trzymamy tego terminu. Przestój da się przewidzieć i wtedy kosztuje kilka godzin, a nie kilka dni.
Punkt wyjścia to 2 500 zł miesięcznie, ale w zakładzie produkcyjnym o cenie decyduje nie tyle liczba komputerów, co liczba urządzeń w sieci i wymagane godziny obsługi. Trzydzieści stanowisk biurowych i trzydzieści stanowisk plus linia z terminalami to dwie różne wyceny. Konkretną kwotę podajemy po pierwszej wizycie, bo wcześniej byłaby zgadywaniem.
30 minut rozmowy o tym, co masz i co przeszkadza w pracy. W ciągu 1 dnia roboczego dostajesz listę ryzyk na jednej stronie i zostaje ona u Ciebie, także jeśli nie pójdziemy dalej razem. Jeśli Twoja sprawa nie jest dla nas, powiemy to od razu i wskażemy kogoś innego.
2019-2026 Interactive Workspace Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.