Przegląd i projekt
Sprawdzamy, co już jest, mierzymy Wi-Fi w Waszych pomieszczeniach i rysujemy, co gdzie ma stanąć. Z tego wychodzi wycena z podziałem na to, co trzeba zrobić teraz, i to, co może poczekać.
Przełącznik wymienicie po pięciu latach, punkt dostępowy po czterech, ale kabel w ścianie zostanie na kilkanaście. Dlatego przy sieci najwięcej zależy od decyzji podjętych na początku, kiedy jeszcze nic nie jest zabudowane. Ta strona jest o wnętrzu sieci: okablowaniu, przełącznikach, Wi-Fi i podziale na strefy. O tym, co dzieje się na styku z internetem, czyli o firewallu i dostępie z zewnątrz, piszemy na stronie bezpiecznej sieci firmowej.
Najczęściej trafiamy do firm w jednym z trzech momentów: przy przeprowadzce do nowego biura, przy rozbudowie hali albo wtedy, gdy Wi-Fi zaczęło zrywać na tyle często, że przestało dać się to ignorować. Każdy z nich wygląda inaczej, ale pierwszy krok jest ten sam, czyli sprawdzenie, co już jest. Zdziwilibyście się, jak często okablowanie okazuje się lepsze, niż ktoś zakładał, i wystarczy wymienić urządzenia na końcach. Osobny przypadek to sieć w firmie handlowej, gdzie na łączu wiszą kasy fiskalne online i przepisy wymagają połączenia przez cały czas otwarcia.
To najmniej efektowna część sieci i jednocześnie ta, której nie da się potem poprawić bez kucia ścian. Trzy liczby wystarczą, żeby rozmawiać o niej sensownie.
Pojedynczy odcinek skrętki miedzianej między urządzeniami ma limit stu metrów i nie obchodzi go, jak dobry kabel kupicie. Przy dłuższych dystansach, typowych w halach, wchodzi punkt pośredni z przełącznikiem albo światłowód. Ten jeden parametr przesądza o tym, gdzie musi stać szafa.
Kategoria 5e daje gigabit na pełnych stu metrach i do większości biur wystarcza. Dziesięć gigabitów na kategorii 6 działa tylko do 55 metrów, a na pełnym dystansie potrzebna jest kategoria 6A. Różnica w cenie samego kabla jest niewielka, różnica w kosztach ponownego układania ogromna.
Każdy punkt dostaje numer po obu stronach, a całość trafia na rysunek. Brzmi błaho, ale to różnica między awarią rozwiązaną w piętnaście minut a godziną szukania, który kabel jest który. Po ułożeniu robimy pomiary i zostawiacie je u siebie razem z dokumentacją.
Praktyczna rada, która nic nie kosztuje przy budowie, a dużo później: zaplanujcie więcej punktów, niż potrzebujecie dziś, i szerszą trasę kablową. Sam dodatkowy przewód to koszt symboliczny w porównaniu z robocizną, a drugie przejście przez ten sam sufit kosztuje tyle samo co pierwsze. Przy przebudowie biura pytamy zawsze o plany na trzy lata do przodu, bo to jedyny moment, kiedy taniej jest zrobić zapas. Ma to szczególne znaczenie w agencjach i studiach, gdzie stanowiska montażowe prędzej czy później potrzebują dziesięciu gigabitów, a przeciągnięcie kabla po remoncie kosztuje wielokrotnie więcej.
Najczęstsza skarga w firmach brzmi, że Wi-Fi zrywa. Prawie nigdy nie chodzi o zasięg, choć prawie zawsze tak to wygląda z zewnątrz.
Jeden mocny punkt dostępowy obsługujący sześćdziesiąt urządzeń działa gorzej niż trzy słabsze po dwadzieścia. Sąsiedzi nadający na tych samych kanałach robią resztę. Dlatego zaczynamy od pomiaru w Waszych ścianach, a nie od doboru sprzętu z katalogu.
Jest znacznie mniej zatłoczone, ale w Unii wolno go używać tylko wewnątrz budynków i przy niskiej mocy, więc na plac czy dziedziniec nie pomoże. Drugi haczyk: w tym paśmie działa wyłącznie szyfrowanie WPA3, więc starsze laptopy i skanery po prostu się nie połączą.
Regały pełne towaru tłumią sygnał inaczej niż puste, a wózek z terminalem musi przechodzić między punktami bez zrywania sesji. Projektujemy pod ruch i pod zapełniony magazyn, bo sieć sprawdzona w pustej hali zawsze wygląda dobrze.
Sieć dla gości trzymamy osobno od firmowej, zawsze. To najprostsza rzecz w całej sieci i jednocześnie ta, której najczęściej brakuje: telefon kuriera w tej samej sieci co serwer z dokumentami nie ma żadnego uzasadnienia. Osobna sieć dla kamer i urządzeń technicznych działa na tej samej zasadzie i również nic nie kosztuje poza konfiguracją. Najtrudniejsze warunki to hala produkcyjna z kurzem, blachą i wózkami w ruchu, którą opisujemy przy wsparciu firm produkcyjnych. W magazynie z wysokimi regałami dochodzi do tego osobny problem: skaner na wózku trzyma się zbyt dalekiego punktu, zamiast przejść do bliższego. Rozpisaliśmy to przy wsparciu IT dla magazynów.
Kamera, punkt dostępowy i telefon biorą prąd z tego samego kabla, którym przesyłają dane. Wygodne, dopóki ktoś nie policzy budżetu mocy przełącznika.
Najstarszy standard daje 15,4 W na porcie, kolejny 30 W, a najnowszy do 60 albo 90 W dla urządzeń takich jak kamery obrotowe z grzałką. Sprzęt trzeba dobrać do standardu przełącznika, bo kamera z wyższej klasy podłączona do starszego portu po prostu nie wstanie.
Przełącznik z dwudziestoma czterema portami zasilającymi rzadko udźwignie dwadzieścia cztery urządzenia na pełnej mocy, bo ma wspólny budżet watów. Liczymy go z zapasem rzędu piętnastu do dwudziestu procent, żeby dołożenie dwóch kamer nie oznaczało wymiany całego urządzenia.
Bez przełącznika zarządzalnego nie da się podzielić sieci na strefy ani zobaczyć, który port sprawia problemy. Różnica w cenie przy małym biurze bywa niewielka, a bez tego każda późniejsza zmiana oznacza wymianę sprzętu.
Do tego dochodzi zasilanie awaryjne, o którym przy sieci zapomina się najczęściej. Serwer zwykle stoi na podtrzymaniu, ale jeśli przełącznik i router go nie mają, to przy krótkim zaniku prądu i tak nikt nie popracuje, a kamery przestaną nagrywać. Sprawdzamy to przy każdym przeglądzie, bo koszt jest mały, a skutek pominięcia widać od razu.
Od projektu po utrzymanie. Możecie zamówić całość albo wejść w dowolnym miejscu, na przykład wtedy, gdy okablowanie już macie.
Sprawdzamy, co już jest, mierzymy Wi-Fi w Waszych pomieszczeniach i rysujemy, co gdzie ma stanąć. Z tego wychodzi wycena z podziałem na to, co trzeba zrobić teraz, i to, co może poczekać.
Dobieramy urządzenia do liczby punktów i do tego, co ma z nich brać prąd, z policzonym budżetem mocy. Zostawiamy zapas na rozbudowę, bo kamery i punkty dostępowe zwykle dokłada się później.
Stawiamy punkty dostępowe z jednym zarządzaniem, oddzielamy sieć gości, kamer i firmy, i konfigurujemy przechodzenie między punktami bez zrywania połączenia.
Styk z internetem, firewall i dostęp zdalny to osobna warstwa, którą robimy w tym samym projekcie, ale opisujemy oddzielnie, bo można zamówić samo uporządkowanie brzegu sieci.
Przełączniki, punkty dostępowe, szafy i okablowanie możecie kupić przez nas albo samodzielnie według naszej listy. Nie mamy w tym interesu, żeby przekonywać Was do droższej półki.
Po uruchomieniu sieć wymaga aktualizacji i obserwacji, bo problemy z łączem czy przeciążonym punktem widać w danych wcześniej niż w zgłoszeniach od ludzi.
Prace kablowe prowadzimy z ekipą, z którą pracujemy od lat, a sami odpowiadamy za projekt, sprzęt, konfigurację i odbiór. Dla Was oznacza to jedną umowę i jeden numer telefonu, gdy coś nie działa, zamiast ustalania, czy winna jest ekipa od kabli, czy firma od konfiguracji. Przy mniejszych zmianach, na przykład dołożeniu kilku punktów, robimy wszystko sami.
Terminy zależą od metrażu i od tego, czy budynek jest pusty, czy pracuje. Kolejność się nie zmienia.
Oglądamy budynek, mierzymy Wi-Fi w miejscach, gdzie ludzie faktycznie pracują, i sprawdzamy istniejące okablowanie. Bez tej wizyty każda wycena byłaby zgadywaniem.
Dostajecie rysunek z punktami, listę sprzętu i cenę z podziałem na etapy. Jeśli budżet jest ograniczony, mówimy, co zrobić najpierw, żeby druga część nie oznaczała przerabiania pierwszej.
Układamy okablowanie, montujemy szafę, przełączniki i punkty dostępowe, a przełączenie planujemy na porę, w której firma nie pracuje. Po uruchomieniu robimy pomiary i przekazujemy dokumentację.
Wracamy sprawdzić, jak sieć zachowuje się przy prawdziwym obciążeniu, bo dopiero wtedy widać rzeczy, których nie pokaże pusty budynek. Poprawki na tym etapie są w cenie wdrożenia.
Magazyn, hala, przychodnia i biuro w kamienicy to cztery różne zadania, mimo że sprzęt bywa podobny. Zobacz, jak wygląda to u Was.
Strony, na które rozmowa schodzi przy okazji sieci.
Przy typowym biurze największą pozycją jest robocizna przy okablowaniu, a nie sprzęt, dlatego cena zależy głównie od liczby punktów i od tego, czy da się poprowadzić kable w suficie podwieszanym, czy trzeba kuć. Wycenę podajemy po wizycie, z podziałem na etapy, żebyście widzieli, co można odłożyć. Sama wizyta i pomiary są bezpłatne.
Często nie. Kategoria 5e obsługuje gigabit na pełnych stu metrach i w większości biur to wciąż wystarcza, więc zamiast wymiany wystarczy pomiar i nowe urządzenia na końcach. Wymianę proponujemy, gdy pomiary wypadają źle, gdy potrzebujecie dziesięciu gigabitów albo gdy kabli po prostu brakuje w miejscach, gdzie mają być stanowiska.
Bo w Wi-Fi rzadko chodzi o moc. Zwykle jeden punkt obsługuje za dużo urządzeń albo nadaje na kanale zajętym przez sąsiadów, a mocniejsza antena tylko powiększa obszar, na którym słychać ten sam tłok. Rozwiązaniem jest zwykle kilka słabszych punktów z jednym zarządzaniem, a nie jedno mocniejsze urządzenie.
W nowym biurze tak, bo pasmo jest puste i to się szybko nie zmieni. Trzeba pamiętać o dwóch ograniczeniach: w Unii wolno go używać tylko wewnątrz budynków i przy niskiej mocy, a połączą się z nim wyłącznie urządzenia obsługujące szyfrowanie WPA3. Dlatego zawsze zostawiamy też starsze pasma dla sprzętu, który ich potrzebuje.
Tak i tak to zwykle wygląda. Okablowanie układamy przy pracującej firmie, bo to prace obok stanowisk, a samo przełączenie na nową sieć planujemy na wieczór albo weekend. Przed przełączeniem ustalamy moment, w którym wracamy do starej konfiguracji, gdyby coś poszło inaczej, niż zakładaliśmy.
Bo to kosztuje tylko konfigurację, a zmienia skutki awarii i włamania. Kamery, urządzenia techniczne i goście nie mają powodu widzieć serwera z dokumentami, a rejestrator kamer bywa najsłabszym punktem w całej firmie. Przy zarządzalnych przełącznikach to godzina pracy, przy zwykłych wymaga wymiany sprzętu, dlatego pytamy o to na etapie projektu.
My, jako jedna strona umowy. Kable układa ekipa, z którą pracujemy od lat, ale projekt, sprzęt, konfiguracja, odbiór i gwarancja są po naszej stronie. Dzięki temu przy usterce nie ustalacie, czy zawinił monter, czy konfiguracja, tylko dzwonicie pod jeden numer.
30 minut rozmowy o tym, co masz i co przeszkadza w pracy. W ciągu 1 dnia roboczego dostajesz listę ryzyk na jednej stronie i zostaje ona u Ciebie, także jeśli nie pójdziemy dalej razem. Jeśli Twoja sprawa nie jest dla nas, powiemy to od razu i wskażemy kogoś innego.
2019-2026 Interactive Workspace Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.