Dobór i specyfikacja
Liczymy, ile realnie potrzeba rdzeni, pamięci i miejsca na dysku przy Waszym obciążeniu, z zapasem na trzy lata. Tu zapada też decyzja o gwarancji producenta i czasie reakcji na awarię sprzętu.
Cena z faktury to zwykle mniejsza część rachunku. Resztę robią licencje systemu i bazy, gwarancja producenta, prąd i czas potrzebny na opiekę. Dlatego zanim doradzimy konkretny model, pytamy, co ma na nim stanąć i na ile lat ma wystarczyć. Ta strona jest o wyborze i uruchomieniu serwera; bieżącą opieką nad już działającym zajmuje się administracja serwerami.
Jedno pytanie zadajemy zawsze na początku i czasem kończy ono rozmowę o zakupie: czy ten serwer w ogóle musi stać u Was. Jeśli wszystko, co na nim ma działać, jest dostępne jako usługa, własna maszyna bywa droższa i kłopotliwsza. Częściej jednak coś trzyma firmę na miejscu: system branżowy wymagający lokalnej bazy, duże pliki projektowe albo po prostu łącze, które nie udźwignie pracy w chmurze. W hurtowniach i sklepach odpowiedź brzmi zwykle tak, bo baza programu handlowego rośnie z każdym rokiem i to ona wyznacza termin wymiany sprzętu.
Serwery rzadko wymienia się dlatego, że przestały działać. Znacznie częściej dlatego, że system, który na nich stoi, przestał dostawać poprawki.
Windows Server 2016 traci wsparcie 12 stycznia 2027, czyli za kilka miesięcy. Wersja 2019 ma czas do stycznia 2029, a 2022 do października 2031. Jeśli nie wiecie, która wersja u Was stoi, to jest pierwsza rzecz, którą warto sprawdzić jeszcze w tym kwartale.
Serwer nie przestanie działać z dnia na dzień, ale przestanie dostawać poprawki bezpieczeństwa. Od tego momentu każda nowa luka zostaje z Wami na stałe, a przy audytach i ankietach od klientów niewspierany system jest jedną z pierwszych rzeczy, które się wypisuje.
Aktualizacja systemu na obecnym sprzęcie, jeśli maszyna ma jeszcze zapas i gwarancję. Nowy serwer, gdy i tak zbliża się koniec jej życia. Albo przeniesienie usługi do chmury i rezygnacja z fizycznego pudełka. Wybór zależy od tego, co na serwerze stoi, a nie od tego, co jest modne.
Jedno rozróżnienie oszczędza niepotrzebnej paniki, bo w ofertach bywa mieszane celowo. Wersja 2022 wychodzi w październiku 2026 z podstawowego wsparcia, ale aktualizacje bezpieczeństwa dostaje dalej, aż do 2031 roku, więc nic nie trzeba z nią robić. Producent oferuje też płatne przedłużenie poprawek dla starszych wersji, co bywa sensownym pomostem, gdy system branżowy nie działa na nowszym Windowsie i czekacie na wersję od jego dostawcy.
Dziś prawie nikt nie stawia jednej usługi na jednym fizycznym pudełku. Zmieniło się natomiast to, ile kosztuje oprogramowanie, które na to pozwala.
Na jednym fizycznym serwerze pracuje kilka albo kilkanaście maszyn wirtualnych: osobno baza systemu branżowego, osobno pliki, osobno kontroler domeny. Awaria jednej nie dotyka pozostałych, a przeniesienie całej maszyny na nowy sprzęt to godziny zamiast dni.
Licencji wieczystych już nie ma, zostały same subskrypcje liczone od rdzeni fizycznych, z minimum szesnastu rdzeni na każdy procesor i sprzedażą wyłącznie w pakietach. Dla firmy z dwoma czy trzema serwerami oznacza to rachunek rosnący co roku, bez nowych funkcji w zamian.
Przy mniejszych środowiskach najczęściej proponujemy Proxmox, który jest darmowy w użyciu, z opcjonalnym wsparciem producenta. Czasem lepszy jest Hyper-V, bo jest już w licencji Windows Server, którą i tak kupujecie. Wybór zależy od tego, z czym umiecie pracować.
Nie namawiamy do migracji z VMware na siłę. Jeśli macie działające środowisko i akceptowalną cenę odnowienia, zostanie przy nim jest najtańszą decyzją, bo migracja też kosztuje. Radzimy natomiast poprosić o wycenę odnowienia z wyprzedzeniem i sprawdzić w ofercie dwie rzeczy: liczbę rdzeni, za które płacicie, oraz to, czy sprzedawca nie dołożył własnego progu minimalnego zamówienia ponad zasady producenta. Spóźnione odnowienie potrafi dodatkowo kosztować dopłatę.
Sześć etapów, z których każdy ma własną stronę. Możecie wejść w dowolnym miejscu, na przykład wtedy, gdy sprzęt już stoi, a brakuje tylko opieki.
Liczymy, ile realnie potrzeba rdzeni, pamięci i miejsca na dysku przy Waszym obciążeniu, z zapasem na trzy lata. Tu zapada też decyzja o gwarancji producenta i czasie reakcji na awarię sprzętu.
Montaż, system, wirtualizacja, konta i uprawnienia oraz przeniesienie danych ze starej maszyny. Przełączenie planujemy poza godzinami pracy, z możliwością powrotu do poprzedniego stanu.
Dzielimy jedną maszynę na kilka środowisk, oddzielamy system branżowy od plików i domeny, i konfigurujemy migawki, żeby aktualizacja dała się cofnąć.
Aktualizacje, konta, monitoring wydajności i miejsca na dyskach, z comiesięcznym raportem. Ten etap trwa najdłużej i to on decyduje, czy serwer dożyje końca gwarancji bez niespodzianek.
Kopia maszyny wirtualnej i test jej odtworzenia, bo przy serwerze liczy się nie to, czy backup istnieje, tylko po ilu godzinach firma znów pracuje.
Część usług nie potrzebuje już maszyny w Waszej serwerowni. Porównujemy koszt trzyletni obu wariantów, zamiast zakładać z góry, że własny serwer jest tańszy.
Czego nie robimy: nie sprzedajemy serwera, który ma Wam wystarczyć na dziesięć lat, bo taki sprzęt nie istnieje, a przewymiarowana maszyna to tylko wyższa faktura i wyższe licencje. Nie przekonujemy też do konkretnego producenta. Sprzęt możecie kupić przez nas albo samodzielnie według specyfikacji, którą dostaniecie na piśmie.
Najdłużej trwa nie montaż, tylko czekanie na sprzęt. Dlatego zamówienie składamy dopiero po przeliczeniu konfiguracji.
Spisujemy, jakie systemy mają pracować, ile osób z nich korzysta i jak rosną dane. Sprawdzamy też wymagania producentów oprogramowania, bo to one wyznaczają dolną granicę konfiguracji.
Dostajecie specyfikację z uzasadnieniem każdej pozycji i policzone licencje, bo przy serwerach to one potrafią zmienić opłacalność sprzętu. Podajemy też koszt utrzymania przez trzy lata, nie samą cenę zakupu.
Terminy dostaw serwerów bywają dłuższe niż sprzętu biurowego, więc ustalamy je przed zamówieniem. Instalacja, migracja danych i przełączenie idą w oknie, w którym firma nie pracuje.
Zostawiamy dokumentację, dostępy i opis, co gdzie działa, żeby nie byliście uwiązani do jednej firmy. Dalszą opiekę możemy przejąć w abonamencie albo zostawić Waszemu działowi IT.
Serwer w kancelarii i serwer w hali produkcyjnej różnią się nie mocą, tylko wymaganiami wobec ciągłości pracy i dostępu do danych.
Strony, które wracają przy rozmowie o serwerze.
Sam sprzęt bywa mniejszą pozycją niż licencje, które trzeba do niego dokupić, więc porównywanie samych cen z faktur prowadzi na manowce. Dlatego wyceniamy komplet: maszynę, system, licencje dostępowe, wirtualizację i gwarancję, a obok podajemy koszt utrzymania przez trzy lata. Sam dobór konfiguracji jest bezpłatny.
Najpierw sprawdzić, czy oprogramowanie, które na nim stoi, działa na nowszej wersji, bo to zwykle ono blokuje aktualizację. Jeśli tak, decyzja sprowadza się do tego, czy sprzęt ma jeszcze zapas i gwarancję. Jeśli nie, zostaje płatne przedłużenie poprawek jako pomost albo przeniesienie usługi w inne miejsce. Warto zacząć teraz, bo dostawy serwerów potrafią trwać kilka tygodni.
Zależy od tego, co ma na nim działać. Poczta i dokumenty od dawna lepiej wychodzą jako usługa, ale system branżowy z lokalną bazą, duże pliki projektowe albo słabe łącze potrafią przechylić szalę na własny sprzęt. Liczymy oba warianty na trzy lata, razem z licencjami i pracą, i pokazujemy różnicę zamiast rekomendować z góry.
Przy małym środowisku często tak, bo po zmianach licencyjnych subskrypcja liczona od rdzeni fizycznych z minimum szesnastu na procesor bywa nieproporcjonalna do dwóch czy trzech serwerów. Migracja to jednak też koszt i przestój, więc decyzję podejmujemy dopiero po zestawieniu ceny odnowienia z kosztem przeniesienia. Czasem wychodzi, że taniej jest zostać.
Zwykle planujemy pięć lat, bo tyle trwa rozsądna gwarancja producenta z dojazdem na następny dzień roboczy. Po tym okresie sprzęt nadal działa, ale części zamienne robią się droższe i trudniej dostępne, a awaria zaczyna oznaczać dni przestoju zamiast godzin. Dlatego wymianę warto mieć w budżecie, zanim stanie się pilna.
Dyski w serwerze pracują w układzie, który przeżywa awarię jednego z nich, a zasilanie awaryjne daje czas na bezpieczne wyłączenie. To jednak nie zastępuje kopii zapasowej, bo przed skasowaniem plików ani przed zaszyfrowaniem przez ransomware żaden układ dysków nie chroni. Kopia i test jej odtworzenia są częścią każdego wdrożenia.
Tak i robimy to regularnie. Zaczynamy od przeglądu, który kończy się opisem stanu faktycznego: co na nim działa, jakie ma aktualizacje, jak wyglądają kopie i gdzie są dostępy. Ten dokument dostajecie niezależnie od tego, czy zdecydujecie się na dalszą współpracę.
30 minut rozmowy o tym, co masz i co przeszkadza w pracy. W ciągu 1 dnia roboczego dostajesz listę ryzyk na jednej stronie i zostaje ona u Ciebie, także jeśli nie pójdziemy dalej razem. Jeśli Twoja sprawa nie jest dla nas, powiemy to od razu i wskażemy kogoś innego.
2019-2026 Interactive Workspace Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.