Wsparcie IT dla software house'u: co oddać, skoro macie inżynierów

Jedyna branża, która poradzi sobie bez nas

W każdej innej firmie argument brzmi „nie macie się kto tym zająć". Tutaj nie brzmi, bo macie dwudziestu ludzi, którzy potrafią postawić serwer lepiej niż niejeden administrator. Pytanie jest więc inne i tylko na nie odpowiadamy na tej stronie: które zadania opłaca się oddać, skoro godzina Waszego inżyniera kosztuje tyle, ile kosztuje.

Godzina karty H100 w chmurze
od około 2 do 12 dolarów
Pobór mocy jednej karty
300-700 W, przed chłodzeniem
Ankieta bezpieczeństwa
przychodzi od klienta, nie z urzędu
Przegląd wstępny
bezpłatny, przed ofertą

Zakres jest wąski celowo. Nie piszemy kodu, nie prowadzimy Waszego CI/CD i nie dotykamy infrastruktury produktu ani środowisk klienta, bo to należy do Waszego zespołu i nikt z zewnątrz nie zrobi tego lepiej. Bierzemy IT samej firmy: stanowiska, konta, licencje, kopie i sprzęt stojący w biurze.

Najdroższy informatyk w software housie to programista

Senior, który w piątek po południu konfiguruje laptopa nowemu rekruterowi, kosztuje firmę więcej niż cały miesiąc obsługi tego obszaru z zewnątrz. I zwykle robi to gorzej, bo robi to raz na kwartał.

  1. Wejścia i odejścia

    Sprzęt, konta, dostępy i cały rytuał pierwszego dnia, a przy odejściu to samo w drugą stronę. W firmie z rotacją kontraktorów to zadanie wraca co kilka tygodni i jest pierwszym, które wypada z głowy, gdy zespół goni termin wydania.

  2. Ludzie, którzy nie są programistami

    Sprzedaż, rekrutacja, księgowość i zarząd. Te osoby nie zapytają dewelopera o zacinający się Excel, bo widzą, że przeszkadzają, więc żyją z problemem tygodniami. Helpdesk z zewnątrz działa tu lepiej niż kolega z open space, bo od tego jest.

  3. Licencje, faktury i odnowienia

    Narzędzia kupowane kartą przez poszczególne zespoły, subskrypcje po ludziach, którzy odeszli, i odnowienia, o których nikt nie pamięta. W software housie ten bałagan rośnie szybciej niż gdziekolwiek indziej, bo każdy zespół dokłada własny zestaw narzędzi.

Czego nie ruszamy i nie chcemy ruszać: repozytoriów, potoków wdrożeniowych, chmury produktu i środowisk, które utrzymujecie dla klientów. To jest Wasza kompetencja i Wasza przewaga. Granicę zapisujemy w umowie, żeby nie było wątpliwości, kto odpowiada za co przy awarii, podobnie jak przy administracji serwerami.

Własne GPU czy chmura, policzone uczciwie

Pytanie wraca za każdym razem, gdy przychodzi rachunek za dłuższy trening. Zanim policzycie własny sprzęt, warto sprawdzić rzecz, którą większość zespołów pomija.

  1. Rozrzut cen bywa większy niż różnica sprzęt kontra chmura

    U dużego dostawcy godzina karty H100 w rozliczeniu na kartę wypada około dwunastu dolarów, u dostawców wyspecjalizowanych w GPU od dwóch do czterech, a A100 potrafi zejść poniżej półtora dolara. To kilkukrotna różnica za ten sam układ, więc pierwsza optymalizacja kosztuje jedno popołudnie porównania, a nie inwestycję.

  2. Rezerwacja i zadania przerywalne

    Roczna rezerwacja zbija cenę mniej więcej o jedną trzecią, trzyletnia o ponad połowę, a instancje przerywalne bywają tańsze o połowę i więcej. Jeżeli trening zapisuje punkty kontrolne i przeżyje wywłaszczenie, to jest najtańszy wariant chmury i nie wymaga niczego kupować.

  3. Czego nie widać w cenie karty

    Karta klasy serwerowej bierze od trzystu do siedmiuset watów i tyle samo trzeba odprowadzić w postaci ciepła. Do tego dochodzi zasilanie awaryjne, miejsce i hałas, którego nie da się znieść w open space. Maszyna z czterema kartami to nie jest komputer pod biurkiem, tylko mała serwerownia.

Nie podamy Wam okresu zwrotu, dopóki nie zobaczymy, ile godzin w miesiącu karty faktycznie liczą, bo to jedyna zmienna, która o tym decyduje. Przy równym, wysokim obciążeniu własny sprzęt wygrywa, przy pracy zrywami prawie zawsze wygrywa chmura. Sprzęt dobieramy i uruchamiamy, natomiast modele zostają po Waszej stronie, bo to Wy je znacie. Więcej o doborze maszyn przy serwerach dla firm.

Ankieta bezpieczeństwa od klienta przestała być formalnością

Coraz częściej to nie oferta ani stawka decyduje o kontrakcie, tylko arkusz z pytaniami o zabezpieczenia, który przychodzi z działu zakupów klienta. Dla software house'u sprzedającego do korporacji jest to dziś realna bariera wejścia.

  1. Skąd się to wzięło

    Firmy objęte ustawą o KSC muszą uwzględniać ryzyko swoich dostawców, więc wymagania spływają w dół łańcucha. Ankieta przyjdzie do Was, nawet jeśli sama ustawa Was nie obejmuje, bo to klient odpowiada za to, kogo wpuszcza do swoich systemów i danych.

  2. O co pytają najczęściej

    Kto ma dostęp do kodu i danych klienta, czy logowanie ma drugi składnik, co dzieje się z dostępami po odejściu człowieka, jak często testujecie odtworzenie kopii, kto jest Waszym podwykonawcą i w jakim czasie zgłaszacie incydent. Pytania są powtarzalne i wracają w kolejnych przetargach.

  3. Co trzeba mieć naprawdę

    Nie certyfikat, tylko spójne odpowiedzi i dowody na ich poparcie: konta imienne zamiast współdzielonych, drugi składnik logowania, spisaną procedurę odejścia, kopie z odnotowanym testem odtworzenia i listę podwykonawców. Rozjazd między ankietą a stanem faktycznym wychodzi przy pierwszym audycie klienta.

Nie sprzedajemy certyfikacji ISO 27001 i sami się nią nie legitymujemy. Przygotowujemy część techniczną i materiał dowodowy, czyli to, co można załączyć do ankiety zamiast deklaracji: zrzuty konfiguracji, raporty z testów odtworzenia i spis dostępów. Stan wyjściowy spisujemy w audycie IT, a warstwę organizacyjną opisuje bezpieczeństwo IT.

Co bierzemy na siebie

Sześć obszarów, które zdejmujemy z zespołu inżynierskiego. Pod każdym jest odnośnik do strony ze szczegółami.

Stanowiska i helpdesk dla reszty firmy

Sprzęt, konfiguracja, zgłoszenia i onboarding, głównie dla osób spoza zespołu technicznego. Deweloperzy zwykle zostają przy własnych maszynach i tak jest dobrze.

Obsługa IT w abonamencie

Konta, logowanie i odejścia

Drugi składnik logowania, konta imienne, przegląd uprawnień i procedura odbierania dostępów, gdy kontraktor kończy projekt. To pierwsze pytanie w każdej ankiecie klienta.

Klucze YubiKey

Maszyny do obliczeń

Dobór, uruchomienie i utrzymanie serwerów z kartami GPU razem z zasilaniem, chłodzeniem i miejscem, w którym mogą stać, nie przeszkadzając ludziom.

Serwery dla firm

Kopie tego, czego nie ma w repozytorium

Kod zwykle jest bezpieczny, bo leży w kilku miejscach naraz. Gorzej z dokumentami, pocztą, zbiorami danych i punktami kontrolnymi modeli, które istnieją w jednym egzemplarzu.

Backup i archiwizacja

Jira, Confluence i licencje zespołowe

Administracja, uprawnienia i porządek w miejscach pracy zespołów, łącznie z pilnowaniem, ile miejsc faktycznie jest wykorzystywanych.

Atlassian

Porządek w subskrypcjach

Spis narzędzi, właścicieli i terminów odnowienia. Najszybsza oszczędność w tej branży to zwykle miejsca opłacane za ludzi, którzy odeszli kilka miesięcy temu.

Licencje oprogramowania

Czego nie obejmuje: kodu, potoków wdrożeniowych, infrastruktury produktu i środowisk utrzymywanych dla klientów. Nie prowadzimy też prac badawczych nad modelami, bo to nie jest nasza kompetencja i nie będziemy udawać, że jest.

Jak zaczynamy w firmie programistycznej

Z zespołem technicznym rozmawia się inaczej, bo pytania są konkretne i trafne. Dlatego pierwsze spotkanie prowadzimy z Waszym CTO, a nie z działem administracyjnym.

  1. Dzień 1

    Rozmowa o granicy

    Trzydzieści minut o tym, co zostaje u Was, a co ma sens po naszej stronie. Wracamy z listą ryzyk i propozycją podziału. Bez NDA i bez zobowiązań, lista zostaje u Was niezależnie od decyzji.

  2. Tydzień 1-2

    Spisanie kont i dostępów

    Kto ma dostęp do czego, w tym ludzie, którzy już nie pracują, i konta zakładane na potrzeby jednego projektu. W software housie to ćwiczenie prawie zawsze kończy się zaskoczeniem i jest najlepszym argumentem za porządkiem.

  3. Miesiąc 1

    Przejęcie spraw nietechnicznych

    Uruchamiamy zgłoszenia, przejmujemy stanowiska poza zespołem inżynierskim i porządkujemy licencje. Zespół techniczny nie odczuwa zmiany poza tym, że przestają przychodzić do niego pytania o drukarkę.

  4. Dalej

    Stała opieka i materiał do ankiet

    Zgłoszenia, aktualizacje, testy odtworzenia i raport raz w miesiącu. Przy okazji powstaje komplet dowodów, który wykorzystujecie potem w ankietach bezpieczeństwa od klientów, zamiast zbierać go od zera przy każdym przetargu.

Sąsiednie tematy

Strony, które wracają w rozmowach z firmami programistycznymi.

Branże, dla których realizujemy usługi

Wybierz branżę i zobacz, jak kompleksowe wsparcie IT i outsourcing IT dla MŚP może pomóc Twojej firmie.

Pytania firm programistycznych

Mamy własnych devopsów, po co nam firma IT?

Po to, żeby nie robili rzeczy, za które im nie płacicie. Devops utrzymujący produkt i środowiska klientów jest na swoim miejscu, a ten sam człowiek konfigurujący laptopa księgowej to najdroższa godzina w firmie. Dzielimy to tak, że Wasz zespół zostaje przy produkcie, a my bierzemy IT samej firmy.

Co warto oddać

Będziecie mieli dostęp do naszego kodu?

Nie i nie chcemy go mieć. Zakres nie obejmuje repozytoriów, potoków wdrożeniowych ani środowisk produkcyjnych, a nasze konta w firmowych systemach mają uprawnienia potrzebne wyłącznie do tego, co robimy. Ten zapis wchodzi do umowy, bo jest też odpowiedzią na pytanie z ankiety Waszego klienta.

Zakres i jego granice

Czy opłaca nam się kupić serwer z GPU?

Decyduje jedna liczba: ile godzin w miesiącu karty faktycznie liczą. Przy pracy zrywami chmura wygrywa prawie zawsze, przy równym wysokim obciążeniu własny sprzęt zaczyna mieć sens. Zanim jednak cokolwiek policzycie, porównajcie dostawców chmury, bo różnice za ten sam układ bywają kilkukrotne.

Jak to policzyć

Gdzie postawić maszynę z kartami, jeśli nie mamy serwerowni?

Nie w open space, bo cztery karty po kilkaset watów to hałas i ciepło, których zespół nie zniesie. W praktyce zostają trzy drogi: wydzielone pomieszczenie z chłodzeniem, kolokacja w serwerowni operatora albo najem maszyny u dostawcy GPU. Przy każdej z nich policzymy z Wami prąd i chłodzenie, zanim podpiszecie.

Dobór serwera

Klient przysłał ankietę bezpieczeństwa na dwieście pytań. Pomożecie?

Tak, w części technicznej. Odpowiadamy na pytania o konfigurację, dostępy, kopie i incydenty oraz dostarczamy dowody, które można załączyć. Części prawnej i umownej nie bierzemy, bo należy do kancelarii, a certyfikacji nie sprzedajemy. Uczciwie mówimy też, gdzie odpowiedź brzmi „nie" i ile kosztuje zmiana tego stanu.

O co pytają klienci

Pracujemy zdalnie i nie mamy biura. Jest sens?

Jest, tylko zakres wygląda inaczej. Odpada sieć i sprzęt biurowy, zostaje to, co i tak istnieje: konta, logowanie, licencje, kopie i sprzęt rozrzucony po mieszkaniach, w tym pytanie, co się z nim dzieje po odejściu człowieka. Przy pełnej zdalności ten ostatni punkt jest zwykle najbardziej zaniedbany.

Jak działa abonament

Ile kosztuje taka obsługa przy trzydziestu osobach?

Mniej niż w firmie tej samej wielkości z innej branży, bo połowa zespołu radzi sobie sama i nie generuje zgłoszeń. Wyceniamy od liczby obsługiwanych stanowisk i zakresu, a nie od liczby zatrudnionych, więc trzydziestoosobowy software house z dziesięcioma osobami nietechnicznymi płaci za dziesięć, nie za trzydzieści.

Warunki abonamentu

Czy znacie się na uczeniu maszynowym?

Na infrastrukturze pod nie tak: serwery, karty, sterowniki, zasilanie, sieć i kopie. Na samych modelach nie i nie będziemy udawać, że jest inaczej, bo w rozmowie z Waszym zespołem wyszłoby to w pierwszych pięciu minutach. Podział jest prosty: my utrzymujemy maszynę, Wy decydujecie, co na niej liczycie.

Zacznij od bezpłatnego przeglądu wstępnego

30 minut rozmowy o tym, co masz i co przeszkadza w pracy. W ciągu 1 dnia roboczego dostajesz listę ryzyk na jednej stronie i zostaje ona u Ciebie, także jeśli nie pójdziemy dalej razem. Jeśli Twoja sprawa nie jest dla nas, powiemy to od razu i wskażemy kogoś innego.

Wielkopolska · Poznań · Kalisz · Konin · cała Polska