DNS (Domain Name System) zamienia nazwę, którą da się zapamiętać, na adres IP, pod który naprawdę idzie ruch. Wpisujecie poczta.firma.pl, a komputer pyta DNS o numer i dopiero pod ten numer otwiera połączenie. Bez DNS zostałyby same liczby. Z złym DNS liczby są, tylko wskazują stare miejsce: serwer po przeprowadzce, stronę, której już nie ma, albo wewnętrzną nazwę, której z domu nie widać.
Firma ma zwykle dwa DNS-y i ludzie je zlewają. Publiczny odpowiada światu za domenę: gdzie jest strona, gdzie jest poczta. Wewnętrzny odpowiada komputerom w biurze za nazwy serwerów, których z internetu nie powinno być widać. Zmiana strony u operatora nie rusza wewnętrznego. Awaria wewnętrznego nie gasi strony, którą ogląda klient. Objaw „u nas nie działa, na telefonie działa” często jest właśnie tym podziałem.
Wpis DNS nie zmienia się na całym świecie w tej samej sekundzie. Jest czas życia rekordu. Po przeprowadzce serwera część sieci jeszcze przez ten czas chodzi na stary adres. To nie jest „cache, który ktoś zapomniał wyczyścić na każdym laptopie”, choć i to się zdarza. Najpierw sprawdzamy, jaki numer zwraca DNS firmy, a jaki DNS publiczny. Dopiero potem każemy ludziom restartować przeglądarkę.
Częsty błąd to wskazywanie komputerom losowego publicznego DNS, bo „tak było szybciej”, i gubienie wewnętrznych nazw. Drugi błąd to jeden rekord poczty sprzed lat, gdy skrzynki dawno są w Microsoft 365 albo Google Workspace, a część maili nadal próbuje iść na stary serwer w szafie. Trzeci błąd to brak drugiej osoby, która wie, w którym panelu leży domena. Domena wygasa w piątek i w poniedziałek nie ma ani strony, ani poczty.
DNS nie sprawdza, czy hasło jest dobre i czy strona jest prawdziwa. Sprawdza, pod jaki numer iść. Podszywanie się pod nazwę jest osobnym tematem certyfikatu i filtrowania. Tu wystarczy nie mylić „nie rozwiązuje nazwy” z „nie ma kabla”. To są dwa różne telefony do dwóch różnych osób.
Adresację i to, który serwer pyta o nazwy, opisujemy przy sieci firmowej i przy serwerach. Administracja, czyli kto pilnuje wygasania domeny, jest przy utrzymaniu serwerów. Słownik rozdziela tylko objaw od przyczyny: gdy nazwa nie staje się numerem, reszta usług wygląda na martwą, choć same usługi stoją. Przy każdej przeprowadzce poczty albo strony zapisujemy, który panel trzyma domenę i kiedy wygasa. Hasło do tego panelu nie może być tylko u osoby, która odeszła. Domena, której nikt nie odnowi, gasi i stronę, i pocztę jednego dnia, niezależnie od tego, jak starannie stoi serwer. Bez daty wygaśnięcia domena gaśnie w piątek, którego nikt nie wpisał w kalendarz.
30 minut rozmowy o tym, co masz i co przeszkadza w pracy. W ciągu 1 dnia roboczego dostajesz listę ryzyk na jednej stronie i zostaje ona u Ciebie, także jeśli nie pójdziemy dalej razem. Jeśli Twoja sprawa nie jest dla nas, powiemy to od razu i wskażemy kogoś innego.
2019-2026 Interactive Workspace Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.