DHCP: komputer dostaje adres sam

DHCP (Dynamic Host Configuration Protocol) jest usługą, która daje urządzeniu w sieci adres IP, maskę, bramę i adres serwera DNS. Bez tego ktoś musiałby wpisywać te liczby ręcznie na każdym laptopie. W biurze robi to router albo serwer. Komputer prosi o adres przy starcie, dostaje go na czas zwany dzierżawą i po tym czasie prosi ponownie. Dla człowieka wygląda to tak, że „internet sam działa”.

Dzierżawa jest wygodna przy laptopach, które przychodzą i wychodzą. Jest zła przy rzeczach, które mają stały adres: serwer plików, drukarka, panel kamery, centrala. Jeśli drukarka dziś jest pod jednym adresem, a jutro pod innym, komputery szukają jej w starym miejscu i „drukarka zniknęła”. Dlatego dla takich urządzeń robi się rezerwację: ten sam sprzęt, rozpoznany po adresie karty sieciowej, zawsze dostaje ten sam numer.

Pula DHCP to zakres adresów, z którego usługa może losować. Jeśli ktoś wpisze ręcznie na komputerze adres z tej puli, w sieci pojawiają się dwa urządzenia z tym samym numerem. Objaw jest kapryśny: raz działa poczta, raz nie, a winnego nie widać w jednym miejscu. Ręczne adresy albo leżą poza pulą, albo są rezerwacją. Trzeciej drogi nie ma.

Gdy w jednej sieci działają dwa DHCP, na przykład router od operatora i zapomniany router z domu wpięty „żeby był zasięg”, komputery dostają adresy z dwóch różnych światów. Część widzi serwer, część nie. To jest najczęstsza przyczyna zdania „wczoraj działało”. Wyłączamy zbędną usługę. Zostaje jedna, ta, którą znamy i której pulę mamy spisaną.

DHCP nie jest zabezpieczeniem. To, że laptop dostał adres, nie znaczy, że powinien być w sieci księgowości. Kto może się podłączyć, ustala się osobno: hasło do Wi-Fi, port na przełączniku, sieć gości odcięta od serwerów. Adres z DHCP jest tylko numerem miejsca. Nie jest przepustką.

Jak układać adresację, bramę i to, który sprzęt trzyma DHCP, opisujemy na stronie sieci firmowej. Routery, na których ta usługa najczęściej u nas stoi w małej firmie, są przy MikroTiku. Tu zostaje definicja na dzień, w którym „nie ma internetu”, a kabel jest wpięty: najpierw sprawdzamy, czy komputer w ogóle dostał adres, czy dostał go dwa razy, i czy drukarka nie zmieniła numeru, bo nikt nie zrobił rezerwacji. Spis rezerwacji trzymamy przy rysunku sieci, nie w pamięci routera samego. Po wymianie urządzenia da się tę listę wgrać z powrotem. Bez spisu nowy router rozda adresy od zera, drukarki się pogubią, a ludzie powiedzą, że „padło wszystko”, choć padła tylko pamięć o numerach. Bez tej listy wymiana routera zaczyna się od zgadywania numerów.

Zacznij od bezpłatnego przeglądu wstępnego

30 minut rozmowy o tym, co masz i co przeszkadza w pracy. W ciągu 1 dnia roboczego dostajesz listę ryzyk na jednej stronie i zostaje ona u Ciebie, także jeśli nie pójdziemy dalej razem. Jeśli Twoja sprawa nie jest dla nas, powiemy to od razu i wskażemy kogoś innego.

Wielkopolska · Poznań · Kalisz · Konin · cała Polska